Skąd biorą się dopuszczalne poziomy pól
Kiedy ktoś mówi, że stacja bazowa „mieści się w normie”, warto wiedzieć, o której normie mowa i skąd wzięła się jej wartość. Dopuszczalne poziomy pól elektromagnetycznych nie są wynikiem głosowania ani wyczucia — powstają w policzalnym łańcuchu decyzji, który da się prześledzić krok po kroku. Ten tekst pokazuje ten łańcuch w całości: od progu efektu biologicznego, przez współczynniki bezpieczeństwa, aż po liczbę wpisaną do polskiego rozporządzenia.
Dwa piętra liczb, które łatwo pomylić
W ochronie przed polami elektromagnetycznymi funkcjonują dwa zupełnie różne rodzaje wartości granicznych i to jest pierwsze źródło nieporozumień.
Podstawowe ograniczenia opisują to, co dzieje się w ciele: ile energii tkanka pochłania na kilogram masy. Mierzy się je wskaźnikiem SAR, wyrażanym w watach na kilogram. Są zdefiniowane wprost przez skutek biologiczny, ale mają jedną wadę — nie da się ich zmierzyć u przechodnia na ulicy.
Poziomy odniesienia opisują to, co dzieje się w powietrzu wokół ciała: natężenie pola elektrycznego w woltach na metr (V/m), natężenie pola magnetycznego w amperach na metr (A/m) i gęstość mocy w watach na metr kwadratowy (W/m²). Te wartości daje się zmierzyć miernikiem w dowolnym miejscu. Wylicza się je tak, żeby ich dotrzymanie z zapasem gwarantowało dotrzymanie ograniczeń podstawowych — przy założeniach celowo pesymistycznych, czyli przyjmujących narażenie większe niż realne.
Liczba 61 V/m, o którą toczy się w Polsce spór, to poziom odniesienia, a nie próg szkodliwości. To wartość pochodna — wynik przeliczenia, u którego podstaw leży zupełnie inna liczba.
Od czego zaczyna się rachunek: 4 waty na kilogram
Punktem wyjścia całego systemu jest jeden ustalony skutek fizyczny: pochłonięta energia fal radiowych zamienia się w ciepło. Międzynarodowa Komisja Ochrony przed Promieniowaniem Niejonizującym (ICNIRP) — organizacja pozarządowa, której wytyczne stały się podstawą prawa w większości krajów Europy — przyjmuje w wytycznych z 2020 roku, że progiem, przy którym pojawia się niekorzystny skutek zdrowotny, jest SAR całego ciała równy 4 W/kg. Tyle wystarcza, by temperatura wnętrza ciała wzrosła o 1 °C.
Od tego progu odejmuje się zapas bezpieczeństwa, i to dwukrotnie — inny dla pracowników, inny dla wszystkich pozostałych:
- dla pracowników zastosowano współczynnik 10, co daje 0,4 W/kg. Uzasadnienie: pracownik wie, że jest narażony, i został przeszkolony;
- dla ogółu ludności zastosowano współczynnik 50, co daje 0,08 W/kg. Uzasadnienie ICNIRP jest wprost takie: przechodnia nie można obarczać wiedzą o narażeniu ani wymagać, by sam je ograniczał, a w populacji są osoby o gorszej termoregulacji.
Ten sam mechanizm zastosowano do narażeń miejscowych, w których nagrzewa się nie całe ciało, lecz jego fragment. Dla głowy i tułowia progiem jest 20 W/kg (uśrednione po sześciennej próbce 10 gramów tkanki), po podzieleniu przez 2 daje to 10 W/kg dla pracowników, a po podzieleniu przez 10 — 2 W/kg dla ogółu ludności. To właśnie ta liczba pojawia się w specyfikacjach telefonów; piszemy o niej osobno w opracowaniu o SAR. Dla kończyn, które znoszą wyższe temperatury, progi są dwukrotnie wyższe.
Warto zapamiętać jedną rzecz: te zapasy nie są marginesem „na wszelki wypadek wobec nieznanego”. ICNIRP wprost wiąże je z niepewnością naukową dotyczącą efektu cieplnego oraz z różnicami w fizjologii między ludźmi. Nie obejmują skutków, których w tym modelu nie ma.
Jak to trafiło do polskiego prawa
Wytyczne ICNIRP same w sobie nie są prawem. Do porządku europejskiego weszły przez zalecenie Rady 1999/519/WE z 12 lipca 1999 r. w sprawie ograniczenia narażenia ludności na pola elektromagnetyczne (0 Hz – 300 GHz). Zalecenie — czyli akt niewiążący: państwo członkowskie może przyjąć wartości surowsze i kilka z nich to zrobiło.
Polska przez szesnaście lat należała do tej grupy. Rozporządzenie Ministra Środowiska z 30 października 2003 r. ustalało dla zakresu od 300 MHz do 300 GHz jednolitą wartość 7 V/m. Straciło moc 1 stycznia 2020 r., a zastąpiło je rozporządzenie Ministra Zdrowia z 17 grudnia 2019 r. (Dz.U. 2019 poz. 2448), które przyjęło wartości z zalecenia europejskiego. Zmieniły się przy tym trzy rzeczy naraz:
- Poziom. Dla pasm powyżej 2 GHz — czyli m.in. dla 5G w paśmie 3,4–3,8 GHz — dopuszczalna wartość wzrosła z 7 V/m do 61 V/m. W przeliczeniu na gęstość mocy, która rośnie z kwadratem natężenia pola, to wzrost z 0,1 W/m² do 10 W/m², czyli stukrotny.
- Struktura. Poprzednie rozporządzenie podawało jedną wartość dla całego pasma radiowego. Obecne różnicuje ją według częstotliwości: dla 900 MHz wychodzi ok. 41 V/m, dla 1800 MHz ok. 58 V/m, a 61 V/m obowiązuje dopiero od 2 GHz w górę.
- Resort. Kompetencja przeszła z Ministra Środowiska na Ministra Zdrowia. Zrobiła to ustawa z 30 sierpnia 2019 r. o zmianie ustawy o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych (Dz.U. 2019 poz. 1815) — ta sama, która uchyliła rozporządzenie z 2003 r. i wprowadziła ułatwienia w budowie infrastruktury telekomunikacyjnej.
Pełne porównanie polskich wartości z normami innych krajów — każda z podstawą prawną i linkiem do źródła — znajduje się na stronie Normy.
Czego te normy nie obejmują
To pytanie jest ważniejsze niż sama wysokość liczby, bo dotyczy zakresu całego modelu.
Skutków innych niż cieplne. Cały łańcuch — od 4 W/kg po 61 V/m — opiera się na jednym mechanizmie: pochłonięta energia podgrzewa tkankę. Wpływ pól o poziomach zbyt niskich, by cokolwiek podgrzać, pozostaje przedmiotem badań i sporu naukowego. Wartości graniczne nie zawierają zapasu na taki mechanizm, bo w modelu, na którym się opierają, on nie występuje.
Długoletniego narażenia. Uśrednianie w rozporządzeniu obejmuje sześć minut (dla częstotliwości od 100 kHz do 10 GHz). Nie odnosi się do lat spędzonych w polu o niskim natężeniu.
Urządzeń, które trzymamy przy sobie. Załącznik do rozporządzenia z 2019 r. mówi to wprost: podane w nim wartości służą ocenie pól emitowanych przez stałe sieci elektroenergetyczne i radiokomunikacyjne, natomiast „nie mają zastosowania do oceny pól elektromagnetycznych emitowanych przez elektryczne urządzenia przenośne i urządzenia użytkowane w mieszkaniach”. Telefon, router Wi-Fi i kuchenka mikrofalowa podlegają zupełnie innym przepisom — dotyczącym wyrobów, nie środowiska.
Statusu w klasyfikacji nowotworowej. Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) zaliczyła w 2011 r. pola elektromagnetyczne o częstotliwościach radiowych do grupy 2B — czynników możliwie rakotwórczych dla ludzi. Klasyfikacja ta obowiązuje do dziś, a grupa doradcza IARC zarekomendowała jej ponowną ocenę jako zadanie priorytetowe. Grupa 2B oznacza dowody ograniczone, nie rozstrzygnięte — i to działa w obie strony: nie jest to dowód szkodliwości, ale też nie jest to stwierdzenie bezpieczeństwa.
Co z tego wynika
Norma nie jest granicą między „bezpiecznym” a „szkodliwym”. Jest granicą między poziomem, przy którym z dużym zapasem nie dochodzi do nagrzania tkanki, a poziomem, przy którym mogłoby do niego dojść. Wszystko, co leży poza tym mechanizmem, leży też poza normą — i dlatego pytanie o poziom dopuszczalny jest w istocie pytaniem o to, ile niepewności państwo godzi się przyjąć.
Źródła
- Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 17 grudnia 2019 r. w sprawie dopuszczalnych poziomów pól elektromagnetycznych w środowisku (Dz.U. 2019 poz. 2448)
- Rozporządzenie Ministra Środowiska z 30 października 2003 r. (Dz.U. 2003 nr 192 poz. 1883) — akt uchylony
- ICNIRP, Guidelines for Limiting Exposure to Electromagnetic Fields (100 kHz to 300 GHz), 2020 — tabela 2 i uzasadnienie współczynników
- IARC, komunikat prasowy nr 208 z 31 maja 2011 r. — klasyfikacja do grupy 2B